środa, 2 maja 2012

Pomysły godne ministra.

Oświadczenia majątkowe. Taka dziwna instytucja, która obliguje polityków, czy też urzędników do ujawniania swojego majątku, całego. Bez żadnych wyjątków. Czy mam więc 12 letniego Opla czy nowiutkie ferrari powinienem je wpisać, tak jak 200 tys. dolców na koncie w PKO BP, lub daczę w Jastarni. Ale dotyczy to również udziałów w spółkach i innych praw majątkowych. No i ktoś może spytać po co to wszystko? Przecież   to czyste marnowanie papieru! Ano po to, żeby obywatel, a w szczególności urząd odpowiedni wiedział, że pan wojewoda nie jest np. wspólnikiem spółki, która przypadkiem wygrała przetarg na remont wszystkich dróg w województwie - pomimo, że miała najdroższą i najgorszą ofertę. Albo że w ciągu jednej kadencji  poseł taki albo siaki nagle przesiada się z poloneza do maserati (chyba, że kupił to klepane od TVN, co to mu autobus urwał drzwi, ku uciesze całego internetu). Zarabiają nieźle ale mimo to po roku nie powinno być go stać na taki luksus no chyba że przyjął korzyść majątkową za lobbowanie w jakiejś sprawie w rodzaju "lub czasopisma". Jednym słowem miał to być rodzaj próbnika uczciwości i pewnego rodzaju zabezpieczenie przed ułomnością natury ludzkiej - albowiem okazja czyni złodzieja a będąc tak blisko "koryta" okazji ma się nie mało. Zresztą wbrew raportom Transparency International, w naszym kraju nadal tylko ryby nie chcą brać. Pomijam już to, że urzędnicy ministerialni łącznie z posłami mają wiele gratisów, nie wliczanych nawet do dochodu, w rodzaju darmowe lub półdarmowe ośrodki wypoczynkowe o dość wysokim standardzie - kurczę, znajomym to nawet ochroniarze zakupy przynosili z  marketu do domku, a ja musiałem sam dreptać do sklepiku wioskowego - samochody służbowe często, gęsto z kierowcą, darmowe loty tu i ówdzie itp. Ale powiedzmy sobie szczerze. Na co wygląda sprawa budowy stadionu i ogromnych premii przyznanych budowniczym w kontraktach, bez względu na to czy się stoi czy się leży albo sprawa naszych ukochanych autostrad "wiecznie w budowie"? Więc może tak CBA (ostatnio zwiedzałem nawet siedzibę tej zacnej instytucji) poniuchało by trochę tu i tam i dobrało się do tychże oświadczeń i sprawdziło obecny stan majątkowy?
Nie, bo po co? Od 2010 roku tak naprawdę za poświadczenie nieprawdy w takim oświadczeniu zapadły dwa wyroki (nie wiem nawet czy prawomocne), i tak naprawdę nikt tego nie sprawdza. Możesz więc ministrze wpisać że jeździsz maluchem i masz jedynie kawalerkę na Pradze o powierzchni 29 metrów i nikt Ci nic nie zrobi. Taki martwy przepis. A wiadomo jak martwy to trzeba go pochować! Chrześcijański to uczynek. Więc co robi nasz ukochany minister Gowin? Proponuje znieść kompletnie tak bzdurną instytucję. Po co taki minister ma się stresować, że ktoś tam się dowie, iż pomimo że zarabia jakieś nędzne 20 tysięcy miesięcznie, stać go na lexusa i trzeci dom w budowie oraz pięć apartamentów. I wstyd będzie na cały kraj, a przynajmniej na dzielnicę. Nie mówiąc o tym, że zawartości kont na Kajmanach, Bahama i tych w Szwajcarii i tak nikt nie ujawniał i nie ujawni.
Muszę przyznać, że pomysł jest wyborny. Wyraźnie wpisany w ogólnorządowy projekt walki z korupcją i zapewnianie kompletnej jawności i uczciwości działań władzy. Wypadnie nam jako wyborcom, pogratulować i wyrazić nasze uznanie w trakcie kolejnych wyborów słusznej linii jaka obrała nasza władza. Zresztą ewidentnie widać, że poziom IQ spada rządowi po pierwszej kadencji, lub też co również możliwe wzrasta poziom samozachwytu i poczucia własnej bezkarności - po pomyśle z  "uwalnianiem" zawodów, teraz oświadczenia majątkowe, a niedługo, żeby mniej wykształcona cześć działaczy partyjnych miała robotę zniesie się np. wymóg wykształcenia prawniczego i aplikacji dla sędziów. No przecież filozof czy polonista też się nada! Nie możemy również dyskryminować na rynku pracy doskonałych fachowców z dziedziny prawa z wykształceniem jedynie podstawowym. A jaką świeżość wnieśliby w wyrokach i opiniach! Ostatecznie nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie asesora!
Żyjemy w coraz ciekawszych czasach. A może tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Lub dalej jeszcze ? Mam jeszcze aktualne zaproszenie do odwiedzenia Nowej Zelandii.... ech...