Nie jestem dobrym katolikiem, może nawet nie jestem dobrym chrześcijaninem, ale Triduum Paschalne zawsze było dla mnie szczególnym czasem. A najpiękniejszą jego częścią, właśnie Wigilia Paschalna.
I w tym czasie, kiedy wszystko się zmienia, upadają autorytety, celebryci nie mają dla nas żadnych porad, nasza władza nad naszą planetą, jest wystawiona na próbę i okazała się tylko złudzeniem, ta część pozostaje niezmienna. Jest stałą w całym tym chaosie.
I dzisiaj właśnie chyba uważniej słuchałem niż poprzednio.
(...)Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi.
(...)
O, zaiste błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi.
(...)
Bo króliczek, zajączek, kurczaczek, jajeczko, śmigus - dyngus, czy baranek cukrowy albo pisanka niczego nam nie przynoszą. Niczego nie dają. Nie są nawet ważne w te Święta.
Ta Noc należy tylko do Niego. Jakieś dwa tysiące lat temu, tej nocy, Jeszu Ha Nocri zmarwychwstał. A więc nie ma nic niemożliwego. I tylko to jest naprawdę ważne. Nic więcej.
Tej Nadziei i Radości Wam życzę
Resurrexit, sicut dixit. Alleluia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz