piątek, 30 stycznia 2015

Austryjackie gadanie

Z dość dużym zdziwieniem czytałem komentarz dziennika "Heute" do przemowy naszego prezydenta, w którym zarzuca się mu, że nie wspomniał o tym, że Polacy pomagali Niemcom i Austriakom w mordowaniu Żydów.
To już jakaś makabryczna kpina. Nawet nie chodzi o głupotę, bo głupotę to palnął pan Schetyna mówiąc, że to Ukraińcy wyzwalali Auschwitz. Tu chodzi o kompletnie błędne przekonanie zachodu Europy o niedawnej przecież historii. Co gorsze coraz mniej zostaje naocznych świadków tych wydarzeń. Łatwiej będzie więc zmienić historię, na bardziej "odpowiednią".
Tak więc niedługo usłyszymy, że to butna postawa Polski spowodowała agresję Niemiec w 1939. No, bo przecież nie chcieliśmy oddać korytarza do Prus, który im się należał jak wurst z kapustą, ani zrezygnować z pretensji do Gdańska. Dodatkowo korzystając sprytnie z okupacji wyższych kulturowo i łągodnych Germanów oraz z pomocy świetnie zorganizowanych jednostek SS i ich obozów koncentracyjnych, które pierwotnie miały służyć jako hotele robotnicze, Polacy zorganizowali Holokaust aby pozbyć się problemu żydowskiego.
Jakoś z opowieści moich dziadków i niektórych źródeł historycznych, nauczyłem się jednak, że było inaczej. Że to Niemcy, a w tym i obywatele Austrii, wcieleni, wcale nie przymusowo, do wojska niemieckiego zezwierzęcali podbite narody. To nie Mościcki ani Beck wymyślili Ostateczne Rozwiązanie, To nie nasi ułani zabijali niemieckie dzieci. I tak, wojna jest zawsze brutalna i wyciąga na jaw najgorsze ludzkie cechy. Każdego, w tym i Polaków. I zdarzały się wypadki takie jak w Jedwabnym, czy i pewnie inne, kiedy ze strachu, z podłości serca moi rodacy sprzedawali swoich sąsiadów, Żydów, Polaków, Cyganów. Ale większość z nas stanęła po stronie słabszych i prześladowanych i sam wiem, że w mojej rodzinie, mimo tego, że NIEMIECCY okupanci karali śmiercią całe rodziny za podobne "przestępstwa", przechowano również żydowskie dziecko i uratowano je od śmierci. A skoro tak, to ile było takich rodzin? Setki? Tysiące? Dziesiątki tysięcy? Ilu ludzi uratowali?
I żeby o tym się dowiedzieć nie trzeba wcale być superinteligentem. Wystarczy posłuchać tych, którzy przetrwali ten straszny czas i zadać sobie trud dotarcia do prawdy.
Tym bardziej nie możemy pozwalać, żeby nasi dawni oprawcy zmieniali i przeinaczali fakty, tylko po to żeby wybielić pamięć swoich przodków. I żadna sztuka, ani żadne "wyższe" przesłanie nie powinno im w tym pomagać.

wtorek, 13 stycznia 2015

Romeo must die, czyli jak zostałem Kapuletem

Skończył się kolejny rok. Jakoś nie było czasu na rozrachunki z życiem. Za to przekonuję się codziennie, że życie jest nie tylko coraz dziwniejsze, ale czasami nawet coraz zabawniejsze.
Ot, kilka dni temu było mi dane zostać Kapuletem.

niedziela, 23 listopada 2014

Co wyPanda a co nie wyPanda w Variete

Są ludzie, którzy mają swoje hobby, czy nawet pasje. Są też tacy, którzy czerpią radość z dzielenia się swoimi pasjami z innymi ludźmi.

piątek, 14 listopada 2014

Wybory 2014 - najlepsze plakaty

Nie mogłem się powstrzymać. Czego to ludziska nie wymyślą żeby trochę władzy załapać i na stołek się wdrapać. Ale przyznaję, że mają pomysły. Począwszy od seksu, który jak wiadomo sprzeda wszystko, poprzez humor a skończywszy na dysleksji i dysgrafii. Poniżej mój subiektywny wybór.

wtorek, 11 listopada 2014

Święto Niepodległości w Lublinie

W stolicy jak zwykle zadyma a w L. spokojnie, wręcz leniwie i bez większych ekscesów. Taka właśnie jest różnica pomiędzy hobby a zajobem. Prowincja ma więc słoneczny dzień. W sam raz na świętowanie.
Można pójść z dzieckiem pospacerować, pooglądać, porozmawiać ze znajomymi i ogólnie wyluzować. I nawet zbliżające się wybory wszyscy zdają się mieć w głębokim poważaniu. No może poza kandydatami - na każdym rogu ulicy, banerze, ścianie i gdzie tylko można wiszą twarze "wybrańców", Obiecują, mamią, zapewniają i kuszą. A wyjdzie jak zwykle.
 





















sobota, 1 listopada 2014

Jednoręki Chrystus i wieńce z kapusty

Dużo się działo i zapowiada się na jeszcze więcej. A tu Wszystkich Świętych i Zaduszki - wspomnienie tych, którzy tak niedawno jeszcze byli obok nas, a którzy zakończyli już swoją drogę.
Co roku przybywa miejsc na cmentarzach, które chciałoby się odwiedzić i coraz mniej jest czasu, żeby chociaż na chwilę zatrzymać się w biegu. Tą chwilę refleksji nad życiem i przemijaniem, zastępują nam drążone dynie, zombie, czarownice, sprzedawane pod cmentarzem kebaby, kiełbasa z grilla i ciepłe cebularze. Tekst zasłyszany dzisiaj od pewnej mamusi do na oko 12 letniej pociechy: "No dobrze.. to jak już zapaliłaś świeczkę babci to kupię ci ciepłego cebularza!".
Jednoręki Chrystus od lat niesie, nie wiedzieć czemu, bo za mały dla Niego, krzyż Antoniego Pustelnika, i nieobecną dłonią błogosławi przechodniów a Matce Boskiej świece co roku bardziej czernią twarz i szaty. A w wieńce oprócz goździków, róż i chryzantem, z rumieńcem zadowolenia wplata się pospolita kapusta, wcale od tamtych nie gorsza. Requiem aeternam dona eis Domine.