Wędrowcze, masz towarzysza. Księżyc w pełni, srebrny, daleki pójdzie odtąd za twoimi krokami. Powiedzie cię do miasta umarłych, gdzie twoi bliscy leżą pod głazami i darnią. Osrebrzy ci stare kamienice w rynku, widma ukaże w kościele na Zamku.
O polityce, korporacjach, życiu i nie tylko, widzianych moimi oczami. Czyli i o gruszce i o pietruszce.
niedziela, 7 czerwca 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
Powyborcza apokalipsa
Ledwo podniosłem powieki i natychmiast zamknąłem. "Znowu dzień, a już było tak przyjemnie". Niestety budzik w telefonie, z uporem godnym lepszej sprawy, wydzwaniał melodyjkę "Je ne regrette rien", powoli podnosząc poziom głośności. "Właściwie to czemu ja na podłodze?" W ustach czułem smak starego trampka a w głowie malutki gnom wybijał jakiś szaleńczy rytm młotem pneumatycznym. Właściwie to nie pamiętałem nawet jak się wczoraj zakończył wieczór.
środa, 20 maja 2015
To nie uniwersytet, tu trzeba myśleć, czyli naprawa C220
Jechałem sobie spokojnie, kiedy w pewnym momencie mój Czerwony Szerszeń lekko kichnął, zaświecił mi kontrolką EPC po oczach i zaczął kopcić z rury z entuzjazmem średniej wielkości lokomotywy. W lusterku widziałem jak jadący za mną kierowca w panice uciekał na drugi pas, żeby nie znaleźć się w chmurze dymu.
Zatrzymałem się i zadzwoniłem do Mariusza.
- No, mam mały problem... - i tu streściłem mniej więcej objawy
- Dobra przyjedź, zobaczymy
Po drodze stawiając zasłonę dymną i szarpiąc się niemiłosiernie dojechałem do warsztatu.
- To zaczynamy od czujnika powietrza. - Zawsze podziwiałem jego entuzjazm i pozytywne myślenie.
Po umyciu i zamontowaniu - jazda próbna Bez zmian. Podobnie EGR i coś tam jeszcze o czym nie wiedziałem do dziś, że istnieje
- Dobra to na kanał i patrzymy.
Po chwili wychylając się z kanału Mario potwierdził że mam gdzieś wyciek.
- O, urwał, ale nie mam pojęcia skąd. Rozbieramy.
Mercedes zniosła dzielnie ten striptiz. Ja z kolei nie bardzo, paląc fajkę za fajką tudzież trzymając coś w łapach jako niefachowa siła robocza.
- Urwał, stary, ale jaja! No chodź zobacz.
Wgramoliłem się do kanału, co przy mojej tuszy i kondycji, jest nieco problematyczne.
- Luknij! Masz dziurę w korpusie pompy! Jak żyję tak, urwał, nie widziałem czegoś takiego!
- Tyyyy. No jak? Jak może być dziura w korpusie? Przecież to nie powinno rdzewieć?
A tu rzeczywiście, w korpusie pompy wtryskowej na samiutkim prawie środku dziurka. Mała, niepozorna, prawie nic. A jednak. Jakby ktoś przewiercił korpus wiertarką No to kompletny kotlet. Uszczelnienie pompy to minimum 500 złotych plus robocizna.
- Eeee tam. Jedziemy do marketu.
- Po co?
- Po klej i wykałaczki!
- Co?!
- No wykałaczki! Będzie taniej niż spawanie nie?
Z miną średnio przekonaną, poszedłem grzecznie po zakupy. Wróciłem z klejem dwuskładnikowym i paczką wykałaczek za 2 złote.
- No to patrz jak się to robi! He he...
Mariusz wbił wykałaczkę w dziurę, złamał ją przy samym korpusie i nałożył klej.
- Do śmierci wytrzyma!
Fakt, może nie wyglądałem zbyt zdrowo w tym momencie
piątek, 13 marca 2015
Terry Pratchett nie żyje ...
Książkami Pratchetta zaraziłem się od Staszka. Ot, pożyczył mi jedną a potem jakoś tak poszło. Zagłębiałem się w Świat Dysku coraz bardziej i z każdym tomem, coraz kompletniej. Nawet teraz, co jakiś czas wracam do tych książek, kiedy świat wydaje mi się ponury i jednowymiarowy. Niestety dzisiaj dowiedziałem się, że Terry Pratchett odszedł. Widać teraz gra w szachy z Kosiarzem. Ale Wielki Zółw A'Tuin nadal będzie majestatycznie żeglował przez Wszechświat.
W wiosce w Ramtopach, gdzie tańczą taniec morris, wierzą na przykład, że nikt nie jest ostatecznie martwy, dopóki nie uspokoją się zmarszczki, jakie wzbudził na powierzchni rzeczywistości - dopóki zegar przez niego nakręcony nie stanie, dopóki wino przez nią nastawione nie dokończy fermentacji, dopóki plon, jaki zasiali, nie zostanie zebrany. Czas trwania czyjegoś życia, twierdzą tam, to tylko jądro rzeczywistego istnienia.
piątek, 30 stycznia 2015
Austryjackie gadanie
Z dość dużym zdziwieniem czytałem komentarz dziennika "Heute" do przemowy naszego prezydenta, w którym zarzuca się mu, że nie wspomniał o tym, że Polacy pomagali Niemcom i Austriakom w mordowaniu Żydów.
To już jakaś makabryczna kpina. Nawet nie chodzi o głupotę, bo głupotę to palnął pan Schetyna mówiąc, że to Ukraińcy wyzwalali Auschwitz. Tu chodzi o kompletnie błędne przekonanie zachodu Europy o niedawnej przecież historii. Co gorsze coraz mniej zostaje naocznych świadków tych wydarzeń. Łatwiej będzie więc zmienić historię, na bardziej "odpowiednią".
Tak więc niedługo usłyszymy, że to butna postawa Polski spowodowała agresję Niemiec w 1939. No, bo przecież nie chcieliśmy oddać korytarza do Prus, który im się należał jak wurst z kapustą, ani zrezygnować z pretensji do Gdańska. Dodatkowo korzystając sprytnie z okupacji wyższych kulturowo i łągodnych Germanów oraz z pomocy świetnie zorganizowanych jednostek SS i ich obozów koncentracyjnych, które pierwotnie miały służyć jako hotele robotnicze, Polacy zorganizowali Holokaust aby pozbyć się problemu żydowskiego.
Jakoś z opowieści moich dziadków i niektórych źródeł historycznych, nauczyłem się jednak, że było inaczej. Że to Niemcy, a w tym i obywatele Austrii, wcieleni, wcale nie przymusowo, do wojska niemieckiego zezwierzęcali podbite narody. To nie Mościcki ani Beck wymyślili Ostateczne Rozwiązanie, To nie nasi ułani zabijali niemieckie dzieci. I tak, wojna jest zawsze brutalna i wyciąga na jaw najgorsze ludzkie cechy. Każdego, w tym i Polaków. I zdarzały się wypadki takie jak w Jedwabnym, czy i pewnie inne, kiedy ze strachu, z podłości serca moi rodacy sprzedawali swoich sąsiadów, Żydów, Polaków, Cyganów. Ale większość z nas stanęła po stronie słabszych i prześladowanych i sam wiem, że w mojej rodzinie, mimo tego, że NIEMIECCY okupanci karali śmiercią całe rodziny za podobne "przestępstwa", przechowano również żydowskie dziecko i uratowano je od śmierci. A skoro tak, to ile było takich rodzin? Setki? Tysiące? Dziesiątki tysięcy? Ilu ludzi uratowali?
I żeby o tym się dowiedzieć nie trzeba wcale być superinteligentem. Wystarczy posłuchać tych, którzy przetrwali ten straszny czas i zadać sobie trud dotarcia do prawdy.
Tym bardziej nie możemy pozwalać, żeby nasi dawni oprawcy zmieniali i przeinaczali fakty, tylko po to żeby wybielić pamięć swoich przodków. I żadna sztuka, ani żadne "wyższe" przesłanie nie powinno im w tym pomagać.
To już jakaś makabryczna kpina. Nawet nie chodzi o głupotę, bo głupotę to palnął pan Schetyna mówiąc, że to Ukraińcy wyzwalali Auschwitz. Tu chodzi o kompletnie błędne przekonanie zachodu Europy o niedawnej przecież historii. Co gorsze coraz mniej zostaje naocznych świadków tych wydarzeń. Łatwiej będzie więc zmienić historię, na bardziej "odpowiednią".
Tak więc niedługo usłyszymy, że to butna postawa Polski spowodowała agresję Niemiec w 1939. No, bo przecież nie chcieliśmy oddać korytarza do Prus, który im się należał jak wurst z kapustą, ani zrezygnować z pretensji do Gdańska. Dodatkowo korzystając sprytnie z okupacji wyższych kulturowo i łągodnych Germanów oraz z pomocy świetnie zorganizowanych jednostek SS i ich obozów koncentracyjnych, które pierwotnie miały służyć jako hotele robotnicze, Polacy zorganizowali Holokaust aby pozbyć się problemu żydowskiego.
Jakoś z opowieści moich dziadków i niektórych źródeł historycznych, nauczyłem się jednak, że było inaczej. Że to Niemcy, a w tym i obywatele Austrii, wcieleni, wcale nie przymusowo, do wojska niemieckiego zezwierzęcali podbite narody. To nie Mościcki ani Beck wymyślili Ostateczne Rozwiązanie, To nie nasi ułani zabijali niemieckie dzieci. I tak, wojna jest zawsze brutalna i wyciąga na jaw najgorsze ludzkie cechy. Każdego, w tym i Polaków. I zdarzały się wypadki takie jak w Jedwabnym, czy i pewnie inne, kiedy ze strachu, z podłości serca moi rodacy sprzedawali swoich sąsiadów, Żydów, Polaków, Cyganów. Ale większość z nas stanęła po stronie słabszych i prześladowanych i sam wiem, że w mojej rodzinie, mimo tego, że NIEMIECCY okupanci karali śmiercią całe rodziny za podobne "przestępstwa", przechowano również żydowskie dziecko i uratowano je od śmierci. A skoro tak, to ile było takich rodzin? Setki? Tysiące? Dziesiątki tysięcy? Ilu ludzi uratowali?
I żeby o tym się dowiedzieć nie trzeba wcale być superinteligentem. Wystarczy posłuchać tych, którzy przetrwali ten straszny czas i zadać sobie trud dotarcia do prawdy.
Tym bardziej nie możemy pozwalać, żeby nasi dawni oprawcy zmieniali i przeinaczali fakty, tylko po to żeby wybielić pamięć swoich przodków. I żadna sztuka, ani żadne "wyższe" przesłanie nie powinno im w tym pomagać.
wtorek, 13 stycznia 2015
Romeo must die, czyli jak zostałem Kapuletem
Skończył się kolejny rok. Jakoś nie było czasu na rozrachunki z życiem. Za to przekonuję się codziennie, że życie jest nie tylko coraz dziwniejsze, ale czasami nawet coraz zabawniejsze.
Ot, kilka dni temu było mi dane zostać Kapuletem.
Ot, kilka dni temu było mi dane zostać Kapuletem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

