sobota, 1 listopada 2014

Jednoręki Chrystus i wieńce z kapusty

Dużo się działo i zapowiada się na jeszcze więcej. A tu Wszystkich Świętych i Zaduszki - wspomnienie tych, którzy tak niedawno jeszcze byli obok nas, a którzy zakończyli już swoją drogę.
Co roku przybywa miejsc na cmentarzach, które chciałoby się odwiedzić i coraz mniej jest czasu, żeby chociaż na chwilę zatrzymać się w biegu. Tą chwilę refleksji nad życiem i przemijaniem, zastępują nam drążone dynie, zombie, czarownice, sprzedawane pod cmentarzem kebaby, kiełbasa z grilla i ciepłe cebularze. Tekst zasłyszany dzisiaj od pewnej mamusi do na oko 12 letniej pociechy: "No dobrze.. to jak już zapaliłaś świeczkę babci to kupię ci ciepłego cebularza!".
Jednoręki Chrystus od lat niesie, nie wiedzieć czemu, bo za mały dla Niego, krzyż Antoniego Pustelnika, i nieobecną dłonią błogosławi przechodniów a Matce Boskiej świece co roku bardziej czernią twarz i szaty. A w wieńce oprócz goździków, róż i chryzantem, z rumieńcem zadowolenia wplata się pospolita kapusta, wcale od tamtych nie gorsza. Requiem aeternam dona eis Domine.














sobota, 27 września 2014

Gramy w kosza!

W tym tygodniu same otwarcia. Areny, obwodnicy, ciuchlandu w Gali. A młode koszykarki otworzyły sezon turniejowy. I było fajnie. Od tych smarkul powinni się uczyć reprezentanci naszego kraju w piłce kopanej. Nie było przeproś, gryzły parkiet i walczyły o każdą piłkę. Nic, że czasem z zawodniczkami tej samej drużyny. Grunt, że była wola walki. No i 100% meczy wygranych. :) 












 

niedziela, 21 września 2014

Dni cydru lubelskiego

Wszędzie jabłka i jabłkopochodne napoje alkoholowe. Recepta na sankcje Putina, albo reklama produktu. W każdym razie Cydr Lubelski smakuje bardziej cierpko od Sommersby i jest dość drogi. Za to nowa impreza i nowa świecka tradycja. Jak dla mnie najciekawszy był kuglarz, który akurat wykonywał numer z niewidzialnością.












sobota, 20 września 2014

Patria szachów z Wolandem -czyli Mistrz i Małgorzata w Osterwie

"Za mną, czytelniku! Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!"
Kiedyś, dość dawno temu poszedłem za tym wezwaniem. I przyznaję że przeczytałem tą książkę od deski do deski - raz, drugi, dwudziesty i pewnie już przekroczyłem setkę tych powtórzeń, wracając jeśli nie do całości do to fragmentów ulubionych. I skoro tylko, udało mi się dostać bilety na spektakl "Mistrz i Małgorzata", popędziłem do teatru. A potem robiło się zdziwniej i zdziwniej.

sobota, 13 września 2014

Się łazi...

Jak się ma wszędobylskie potomstwo to się łazi po różnych takich imprezach. Tym razem na festyn Czubach (przed wojną to chyba były Rury Bonifraterskie :) ) , w sumie miło... tylko nie bardzo ogarniam ten pomnik.... spóźniłem się na przecięcie wstęgi. Za to tango było namiętnie argentyńskie a hip hop zaj... i tak dalej :)














wtorek, 9 września 2014

Maciek musiał - ja nie.

Tato... no.. rusz się.. tak chciałam zobaczyć.. - i te ślepia wpatrzone we mnie z wyrzutem. Właśnie skończyłem składać do kupy zderzak mojego mechanicznego konika i ręce miałem wytytłane w smarze po łokcie. Dobra.. poczekaj umyję się i jedziemy.