poniedziałek, 6 maja 2013

Orła cień po weekendzie


Fajnie jest oderwać się od telewizji i wiadomości na kilka dni. Człowiek wraca i pełna radocha! Cały internet i nie tylko rozbrzmiewa skandalem jakim stała się akcja "Orzeł może", która według jej propagatorów miała łączyć naród, zachęcać do optymizmu i ogólnie dobrze wpływać na rodaków. Miało być fajnie a wyszło jak zwykle.  Polskie Radio Trójka chce skarżyć Radio Wnet, że sobie podśmiechujki robiło i na stronie swojej opublikowało grafikę godzącą w oną ideę szczytną oraz znak towarowy (znaczy się Pana Prezydenta?). Blogerzy zależnie od orientacji wyrażają święte oburzenie lub żal, że strona aktualnie przeciwna jest tak zaściankowo - pisiarska. A ja się zastanawiam. Dlaczego na siłę chce się nas jednoczyć i optymizować? W sumie jesteśmy, jacy jesteśmy. Polak zawsze będzie narzekał i marudził. Bo ma to w swojej naturze. Nie jesteśmy Amerykanami, który nawet na łożu śmierci będą odpowiadali ostatnim tchem, że czują się świetnie i ogólnie wszystko jest OK! Za to mamy swoiste poczucie humoru i wbrew obiegowym opiniom umiemy się bawić jak większość nacji a nawet lepiej. Pod warunkiem, że nikt nas do tego nie zmusza.
Podobne akcje są zwykłym marnowaniem państwowej - to jest naszej własnej kasy - i prowadzą jedynie do ośmieszania organizatorów oraz krytykantów, którzy w swoim świętym oburzeniu idą zbyt daleko. W tym więc wypadku jestem za tym, żeby dać nam, Polakom wolną rękę w świętowaniu. Niech każdy świętuje jak mu tam się chce. Ja na ten przykład wolałem napić się piwa niż brać udział w obchodach. I nie czuję się przez to mniej optymistycznie nastawiony do życia. Pomimo, że państwo w którym żyję robi wszystko, żeby mnie z mojego optymizmu wyleczyć ostatecznie, poprzez nieudolność w administrowaniu, podatki zabierające mi lwią część dochodu oraz opiekę zdrowotną, która za każdym razem kiedy się z nią stykam (a to ostatnio jakoś częściej chyba ze względu na wiek) doprowadza mnie do szału. A jednak wywiesiłem flagę na balkonie i byłem z tego dumny. Wracając do optymistycznych Amerykanów, tam przed domem prawie każdy ma maszt z flagą i na dźwięk hymnu wszyscy stają na baczność z ręką na sercu. Przyznaję, że chciałbym żeby moje córki były nie mniej dumne z białego orła i flagi narodowej. Ku mojemu utrapieniu władze utrudniają mi to zadanie jak tylko mogą. Różowe okulary i baloniki, oraz biało różowe transparenty i gadżety mają się nijak do święta flagi narodowej. Szanując trud cukierników Wedla, muszę również stwierdzić, że orzeł na ... hmm ... czymś tam brązowym, wyszedł średnio. Tak samo jak logo całej imprezy. I naprawdę głupio mi było tłumaczyć dziecku, że nasze godło to jednak trochę inaczej wygląda a to taka sobie wolna jego interpretacja.