wtorek, 22 października 2013

Wojewódzki męczennikiem czyli jestem po stronie Wojewódzkiego

Wczoraj "ktoś" wylał na Kubę Wojewódzkiego mniej lub bardziej żrącą substancję - ponoć jako karę za jego przekonania.
Nie lubię Kuby W., jego "poczucie humoru" uznaję po prostu za chamskie a zachowanie, za poniżej poziomu. Uważam również, że on sam nie posiada żadnych przekonań. Jedynie leci z wiatrem, tam gdzie go akurat zawieje. Ale mimo to potępiam w czambuł takie zachowania i ludzi, którzy chcą w ten sposób zabłysnąć i coś udowodnić. W chwili, kiedy uciekamy się do przemocy - w jakiejkolwiek postaci  - oznacza to, że przegrywamy dyskusję i nie mamy innych argumentów. I sądzę tak, pomimo posiadanej skłonności do zachowań agresywnych, jak powiedziała kiedyś pewna Osoba.
W dyskusji na scenie politycznej, kulturowej czy społecznej nie ma po prostu miejsca dla troglodytów walących pałami, oblewających czymkolwiek kogokolwiek. Agresja wobec celebrytów - jakiejkolwiek maści, świadczy jedynie o bezradności i braku intelektu agresorów. Dodatkowo nobilituje ofiary napaści i czyni z nich męczenników sprawy, którą akurat popierają. Więcej więc z tego szkody dla ich przeciwników niż pożytku, nawet pominąwszy aspekt prawny czy moralny takich zdarzeń.
Dlatego, chociaż włos mi się jeży na głowie, tym razem jestem po stronie Wojewódzkiego. Chociaż osobiście czasami sam miałbym ochotę go palnąć w łeb, to napastnika należałoby końmi włóczyć po majdanie, tudzież umieścić w dybach na miesiąc w miejscu publicznym. Właśnie na tym polega bycie człowiekiem cywilizowanym - nie czekam na nikogo przed wejściem do radia, żeby ochotę wprowadzić w czyn, tylko dzielę się bez skrępowania ze znajomymi moją opinią o nim. W przeciwieństwie do pitekantropów, mam swój honor. Zresztą  - szkoda gadać.......