środa, 20 maja 2015

To nie uniwersytet, tu trzeba myśleć, czyli naprawa C220

Jechałem sobie spokojnie, kiedy w pewnym momencie mój Czerwony Szerszeń lekko kichnął, zaświecił mi kontrolką EPC po oczach i zaczął kopcić z rury z entuzjazmem średniej wielkości lokomotywy. W lusterku widziałem jak jadący za mną kierowca w panice uciekał na drugi pas, żeby nie znaleźć się w chmurze dymu.
Zatrzymałem się i zadzwoniłem do Mariusza. 
- No, mam mały problem... - i tu streściłem mniej więcej objawy
- Dobra przyjedź, zobaczymy 
Po drodze stawiając zasłonę dymną i szarpiąc się niemiłosiernie dojechałem do warsztatu. 
- To zaczynamy od czujnika powietrza. - Zawsze podziwiałem jego entuzjazm i pozytywne myślenie. 
Po umyciu i zamontowaniu - jazda próbna Bez zmian. Podobnie EGR i coś tam jeszcze o czym nie wiedziałem do dziś, że istnieje 
- Dobra to na kanał i patrzymy. 
Po chwili wychylając się z kanału Mario potwierdził że mam gdzieś wyciek. 
- O, urwał, ale nie mam pojęcia skąd. Rozbieramy. 
Mercedes zniosła dzielnie ten striptiz. Ja z kolei nie bardzo, paląc fajkę za fajką tudzież trzymając coś w łapach jako niefachowa siła robocza. 
- Urwał, stary, ale jaja! No chodź zobacz. 
Wgramoliłem się do kanału, co przy mojej tuszy i kondycji, jest nieco problematyczne. 
- Luknij! Masz dziurę w korpusie pompy! Jak żyję tak, urwał, nie widziałem czegoś takiego! 
- Tyyyy. No jak? Jak może być dziura w korpusie? Przecież to nie powinno rdzewieć? 
A tu rzeczywiście, w korpusie pompy wtryskowej na samiutkim prawie środku dziurka. Mała, niepozorna, prawie nic.  A jednak. Jakby ktoś przewiercił korpus wiertarką No to kompletny kotlet. Uszczelnienie pompy to minimum 500 złotych plus robocizna. 
- Eeee tam. Jedziemy do marketu. 
- Po co? 
- Po klej i wykałaczki! 
- Co?! 
- No wykałaczki! Będzie taniej niż spawanie nie? 
Z miną średnio przekonaną, poszedłem grzecznie po zakupy.  Wróciłem z klejem dwuskładnikowym i paczką wykałaczek za 2 złote.
- No to patrz jak się to robi! He he... 
Mariusz wbił wykałaczkę w dziurę, złamał ją przy samym korpusie i nałożył klej. 
- Do śmierci wytrzyma!
Fakt, może nie wyglądałem zbyt zdrowo w tym momencie
Z dość głupim wyrazem paszczy wracałem do domu i przypomniało mi się stare powiedzonko, dotyczące co prawda armii, ale pasujące jak ulał. Cholera, w życiu bym na to nie wpadł!