środa, 22 lipca 2015

Śladami Singera 2015.

Dziś mało kto wie już jak było. A przecież małe żydowskie sztetl, były częścią krajobrazu naszej ziemi tak samo jak drewniane chaty naszych dziadków. Potem przyszły nowe filozofie, wojny, Holokaust, spory o to kto był katem a kto ofiarą, lata pisania historii przez ludzi najmniej do tego uprawnionych. Może więc i dobrze, że są takie inicjatywy. Przypominające odrobinę tamten świat, zapomniany i ożywający tylko w kamieniach rynków małych miasteczek, które jeszcze pamiętają.
I dobrze, że mogłem to zobaczyć. A nawet być odrobinę uczestnikiem tej magii Sztukmistrza z Lublina, który sam opowiadał o wszystkim. był wszędzie i mamił nas swoimi sztuczkami. I celem jego opowieści była sama opowieść.

Kiedy siadam do pisania, nie mam innego celu poza samą opowieścią. Opowiadanie jest celem. (I.B. Singer)