środa, 10 kwietnia 2013

Środa wieczór. Na chwilę wyrwany z kontekstu.

Czasem wydaje się, że życie jest jedynie zbiegiem przypadkowych zdarzeń i pozwala nam jedynie płynąć z prądem w kierunku mniej lub bardziej nieokreślonym. A czasami pomimo zniechęcenia, warto jest spróbować coś zmienić. To były pracowite i nerwowe dwa tygodnie. Nadal jednak nic nie jest skończone i wiele jeszcze przede mną. A jednak patrząc jakby z góry na ten czas - było warto.
I jak zwykle mogłem liczyć na  Osoby, które od lat są przy mnie i gdyby nie one, nie warto byłoby się starać. Ta bezpodstawna i kompletnie niewiarygodna dla mnie, wiara i ufność w moją osobę sprawiają, że nie chcę ich zawieść. Dlatego staram się bardziej. Pewnie właśnie w ten sposób to wszystko działa. Dziękuję.



Dziś rocznica katastrofy smoleńskiej. Pamiętam, że kiedy o tym usłyszałem w radiu siedząc w samochodzie na Kruczej i paląc papierosa, nie bardzo mogłem uwierzyć. Natychmiast zadzwoniłem do Przyjaciela i zapytałem, czy słyszał to co ja. Mniejsza o to jakie poglądy wyznaję. Niektórzy twierdzą, że jestem prawie nacjonalistą inni, że liberałem. Zawsze śmierć ludzi  - każdego człowiek jest tragedią. Tym bardziej, kiedy ginie tylu na raz. I nie jest ważne, kto kim był i jakie stanowisko, czy urząd, piastował. Śmierć jest nie robi wyjątków dla nikogo i wszystkich traktuje tak samo. To tylko my ludzie w swojej małostkowości i z naszym brakiem taktu, potrafimy ze śmierci uczynić widowisko, oręż w walce politycznej, odskocznię do kariery politycznej. To równie obłudne jak niesmaczne. Dlatego chyba nie lubię dowcipów o brzozie, czy mgle, ale także nie lubię wciąż nowych doniesień o nowo odkrytych faktach, rewelacji na miarę brukowców, podsycających zapalczywość wszystkich stron konfliktu, który ciągnie się od tamtego momentu. W swoistym dance macabre wciąż te same tragikomiczne postaci potrząsają szabelkami lub zalewają się łzami na zmianę. Wychodzi znów na to, że nasz naród jest zdolny jedynie do płytkich i powierzchownych wzruszeń  a niestety nie jest zdolny do uczenia się na swoich własnych błędach. To naprawdę przykre. A ja z całą pokorą uważam, że powinno być inaczej. I akurat zgadzam się tu z prawą stroną konfliktu  - że w tym wypadku aparat urzędniczy, rząd oraz państwo jako instytucja zawiodły na całego. I wstyd mi za rząd i opozycję razem wzięte. Ale jestem tylko szarym człowiekiem, więc moją opinię rządzący mają w głębokim poważaniu i jedyne czego moje Państwo ode mnie oczekuje, to płacenie coraz wyższych podatków oraz pokorne tworzenie dobrobytu klasy panującej. Przyznaję, że mam już tego po kokardkę, jak mówi pewien mój znajomy. No, to jak już sobie pomarudziłem, to wrócę do pracy. Dobranoc.