wtorek, 27 sierpnia 2013

Pogrzeb na Vacie

Budżet naszego państwa jest w okropnym stanie. Wskazuje na to nie tylko "zmiana ustawy o zmianie ustawy o zmianie niektórych ustaw" dotycząca nowelizacji ustawy budżetowej na 2013 rok, ale również cięcia, jakie rząd nam funduje, wszędzie gdzie się da. Za wyjątkiem oczywiście wydatków na działanie rządu. No, ale te są przecież oczywiste - premier i premierowa nie mogą przecież paradować w ubraniach z Wólczanki - Armani i Prada to przecież standard europejski! Poza tym przecież córka premiera prowadzi bloga o modzie - i wie dobrze co jest trendy! A noblesse oblige!
Żeby mieć na wydatki naszego rządu, właśnie wprowadza się interpretację ustawy o VAT, według której podatkiem tym mają być objęte daniny pobierane przez Kościół z racji świadczenia przez księdza usługi pogrzebu.  Interpretacja łódzkiej Izby Skarbowej jest pewniejak najbardziej merytoryczna i właściwa  - biorąc pod uwagę dość nieokreślone zapisy ustawy o VAT, jednak wywołuje we mnie pewien niesmak. Chociażby dlatego, że obciążenie podatkiem VAT opłaty za tą "usługę" spowoduje, jak to zawsze jest w przypadku tego podatku, przeniesienie ciężaru zapłaty podatku na usługobiorcę - w tym wypadku rodzinę zmarłego.
Nie będzie to, jak zacierają rączki w uciesze antyklerykałowie - opodatkowanie kleru od ich chciwości - ale jeszcze jeden kopniak w zwykłych obywateli. Dodajmy też, że znajdujących się w i tak fatalnej sytuacji po śmierci bliskiej osoby.
Może więc dojść do tego, że rodziny normalnego Kowalskiego, któremu zdarzy się opuścić ten padół łez, nie będzie po prostu stać na taki wyraz troski o jego doczesne szczątki. Co za tym idzie, najtaniej wyjdzie kremacja i postawienie biedaka na szafie, w nadziei na nadejście lepszej koniunktury, kiedy będzie można go pochować. Szczególnie, że obcięto nawet zasiłek pogrzebowy, który starcza obecnie w najlepszych układach jedynie na pokrycie połowy kosztów skromnego pogrzebu.
Jeszcze raz okazuje się, że nasze państwo nie jest dla obywatela - jest dla samego siebie - a obywatel jest jedynie dojną krową, która ma zapewnić temu państwu dostatnie i wygodne życie. Dlatego też, zamiast zmieniać system podatkowy i szukać oszczędności, minister Rostowski i jego ekipa wysysa z obywateli pieniądze do ostatniego grosza za życia a nawet jak teraz po śmierci.
Jak to kiedyś ktoś powiedział,  są dwie rzeczy w życiu człowieka nieuniknione - śmierć i podatki. Z czego jak się okazuje w polskiej rzeczywistości, podatki są o wiele bardziej nieuniknione i ściągane z nas również po śmierci.
Z niecierpliwością czekam na dalsze pomysły urzędników skarbówki. Podpowiadam, że należałoby iść w stronę wprowadzania podatku na przykład od zużytego przez obywatela tlenu - można by na przykład wprowadzić osobiste liczniki zużytego powietrza i to zużycie z kolei, opodatkować podatkiem akcyzowym. Ostatecznie według interpretacji skarbówki może okazać się, że tlen jest towarem luksusowym!