piątek, 23 sierpnia 2013

Powaga wymiaru sprawiedliwości

Wchodząc do Sądu obywatel mimo woli przybiera wygląd lichy, durnowaty i czapkę z głowy ściąga z szacunkiem, aby przypadkiem nie zbezcześcić świątyni Temidy i nie ściągnąć na siebie gniewu tejże niewidomej boginii. Tutaj, cytując jedną z moich ulubionych książek, "w większości wypadków znika wszelka logika, a zwycięża §, dusi §, bałwani §, parska §, śmieje się §, grozi §  i nie przepuszcza nikomu".
Już w wejściu przeszukiwany i prześwietlany przez groźnych pretorian, pełniących straż przy detektorach, obywatel narażony jest na opróżnianie kieszeni z drobnych i kluczy, zdejmowanie pasków a czasem, jeśli owi strażnicy mają poczucie humoru i ustawią dyskryminację detektora odpowiednio, nawet butów. Potem przemyka chyłkiem przy ścianie korytarza, spoglądając nieśmiało na Osoby w togach o różnokolorowych oblamowaniach. Aż w końcu staje przed obliczem Wysokiego Sądu kompletnie zagubiony i z przerażeniem spogląda na Majestat i Powagę Urzędu i Osoby. 
Tymczasem, jeśli się przyjrzeć nieco uważnie, nie wszystko wygląda tak poważnie. Codziennie z pewnym rozbawieniem obserwuję takie oto sceny:





Nie, Drogi Czytelniku - to nie jest bagaż naszych miłych sąsiadów zza Buga, którzy przyjechali aby sprzedać nam swoje przepyszne czekoladki na pobliskim bazarze, ani nawet nie bagaż studentów, którzy sprowadzają się właśnie na stancję do mieszkania piętro wyżej.
To jest służbowa poczta Sądu. Poczta zawierająca dane o powodach i pozwanych oraz tysiące innych superważnych spraw sądowych. Codziennie całe wózki - identyczne jak w hipermarketach (czyżby Sąd "pożyczał" z Biedronki albo Tesco?) - kopert, paczuszek i ekologicznych toreb pełnych dokumentów, są wynoszone z budynku Sądu do samochodu, którym z kolei są dostarczane do innych Sądów lub innych instytucji.
Dlaczego mnie to tak bawi? A no dlatego, że wspomniane, ściśle tajne, dokumenty są wynoszone w taki sposób z budynku SĄDU, walają się na bruku i szczerze powiedziawszy, ma się to nijak zarówno do powagi INSTYTUCJI, jak i bezpieczeństwa informacji. Jeszcze zabawniejsze jest to, że budynek będący siedzibą Sądu, posiada wjazd na parking podziemny, gdzie owe dokumenty mogłyby trafiać bezpośrednio do samochodu, bez konieczności robienia, dla znudzonych pracowników okolicznych firm, podobnego widowiska. Ale pewnie nikt nie pomyślał. Ciekawe, czy w jesienne słoty i zimowe mrozy, ekspedycja dokumentacji będzie odbywała się w ten sam sposób? Ostatecznie Temida jest ślepa, więc pewnie nie zauważy błota na aktach lub przemoczonych dokumentów. W każdym razie pomysłu gratuluję!