czwartek, 14 marca 2013

Czas ucieka...

Wraz z punktem siedzenia zmienia się punkt widzenia. Lata temu człowiek bał się reakcji rodzicieli na mierne lub całkowity brak postępów w nauce a teraz z przerażeniem znalazł się po drugiej stronie barykady. W każdym razie patrzę na to wszystko z lękiem i poczuciem beznadziejnie przegranej bitwy. W jaki sposób Hemingway mógłby konkurować z Facebookiem, w jaki sposób dzieje historii powszechnej mogą być ciekawsze niż Pudelek. Nasze dzieci  - w dużej mierze przez nas samych i nasz brak konsekwencji  - stają się bezwolnymi istotami, dążącymi do spełniania momentami perwersyjnej żądzy bycia popularnymi i zatracającymi się w wirtualnym poczuciu własnej dojrzałości i mądrości. A przecież to są nasze przepustki do nieśmiertelności, krew z krwi. Tym boleśniejsze są takie porażki. I  może tu tkwi błąd  - w naszym rozumieniu miłości - ta prawdziwa nie jest bezkrytycznym wpatrzeniem w jej podmiot. Wymaga od nas czasem więcej pokory i cierpliwości niż posiadamy - źle rozumiana potrafi więc niszczyć, nas samych a nawet tych których kochamy.
Z drugiej strony, patrząc na następne pokolenie zaczynam rozumieć lęk moich rodziców. Ich obawę, że nie poradzę sobie z życiem. Nie, to nie to, żeby geografia czy fizyka były najważniejsze i stanowiły o człowieku. O tym kim jesteśmy stanowi nasza osobowość. Ale właśnie ona objawia się w naszej chęci zdobywania wiedzy, przejmowaniu odrobiny odpowiedzialności za innych i otaczający nas świat.  Najzabawniejsze jest to, że nasze dzieci tak samo jak kiedyś my uważają że są nieśmiertelne a porządek świata jaki istniał w chwili ich narodzin jest niezmienny i nienaruszalny. Nic bardziej mylnego. Tempus fugit! I zanim się obejrzymy przez palce przepływa nam nasze życie, którego nawet nie zdążyliśmy dobrze się nauczyć. A ja sam dochodzę do wniosku, że osobiście nie nauczyłem się jeszcze niczego i z wiekiem wiem coraz mniej. 
Może to smutne przemyślenia. Ale na inne dzisiaj mnie nie stać. 
I smutna piosenka - podobno napisana pod wpływem kryminałów Chandlera. Jeśli nie czytaliście  - polecam. Private investigations.
And what have you got at the end of the day? 
What have you got to take away? 
A bottle of whisky and a new set of lies 
Blinds on the windows and a pain behind the eyes ....