środa, 13 marca 2013

Habemus papam!

Właśnie ogłoszono nazwisko nowego Papieża.  Wiemy już wszyscy kogo oznajmił biały dym i bicie dzwonów. 76 letni Franciszek I-szy, stanął w sposób bardzo skromny przed tłumami, wypowiedział pierwsze słowa jako papież i udzielił pierwszego błogosławieństwa. Jeszcze raz okazało się, że tak mało nowoczesna instytucja jak konklawe jest skuteczna. Dla wierzących nie jest to nic dziwnego - ostatecznie to nie rada podeszłych w latach kardynałów, a ich Szef wybiera, oni tylko starają się ten wybór dobrze odczytać. Oby tak było tym razem. Szczególnie, że ten miły i skromny człowiek będzie potrzebował wiele siły i wytrwałości. Szczególnie jeśli wybór imienia nie był podyktowany tylko chęcią oddania czci świętemu Franciszkowi, ale też chęcią powiedzenia nam, że ten papież będzie również bożym szaleńcem jak tamten Franciszek. Z tego byłbym zadowolony. Bo właśnie takich szaleńców trzeba w tych czasach - głoszących ewangelię wilkom i krukom. Obawiam się tylko o to, że sił może mu nie starczyć. Tu jednak działa inna siła i inna wola niż ludzka, więc tak pewnie ma być, bo jest to potrzebne. Jak sam powiedział Franciszek -jego koledzy znaleźli go na końcu świata.
Z drugiej strony przegrałem zakład i oznajmiam mojemu Wierzycielowi, że jestem gotów na Jego wezwanie w każdej chwili spełnić świadczenie do którego się zobowiązałem. Albowiem verbum nobile debet esse stabile. 
Z trzeciej strony. Dobrze, że tak szybko dokonano wyboru. Oglądając wiadomości i programy publicystyczne miałem już odruch wymiotny, patrząc na specjalistów jakich spraszano z wszelkich stron aby komentowali i wyjaśniali wszystko co wiedzą o Kościele. Były dominikanin, wzywający do zniesienia celibatu, apostata- filozof Krzysztof Szulim, bardzo mądrze wywodzący jak to bardzo Kościół musi bić się w piersi i w końcu dopuścić kobiety do konklawe. Jakże to miłe i mądre i właściwe, kiedy w trakcie "sede vacante" wyłażą tego typu kreatury, aby sprzedawać swoje mądrości. Ich nagła troska o Kościół, który na co dzień mają w głębokim poważaniu, jest, zapewniam, jedynie chwilowa i skierowana na żałosną próbę wykreowanie siebie na autorytet. Nawet wspominać mi się nie chce o jeszcze bardziej żenujących próbach powrotu na szczyty popularności Kuby W. i jemu podobnych.
Jeszcze bardziej chyba żenujące niestety są wywody prowadzących programy - i tu nawet na tle całości, Monika Olejnik wyróżnia się moim skromnym zdaniem, kompletną ignorancją i sprowadzaniem wypowiedzi swoich gości do jakże smakowitych, według niej, walk koterii i partii w łonie Kościoła.
Nie jest ważne tak do końca czy ten papież będzie Papieżem czy tylko zwykłym rzemieślnikiem. Ważne jest, że przez dwa tysiące lat na tronie Namiestnika Króla, jakim był święty Piotr, jeden po drugim następują tegoż Namiestnika następcy. I nawet jeśli ten nie będzie Świętym na miarę czasów, to z pewnością będzie ważnym trybem i jako Namiestnik, będzie uczestniczył w realizacji planu jaki ma jego Król. A więc ja również annuntio vobis gaudium magnum: Habemus Papam! Eminentissimum ac reverendissimum Dominum Jorge Maria Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Bergoglio, qui sibi nomen imposuit Franciscus!