środa, 1 sierpnia 2012

Nocne przemyślenia o dzieciach, budownictwie i Egipcie

Zdajemy się sobie lepsi od naszych rodziców i przodków, a jesteśmy jedynie karłami, które wspięły się na barki olbrzymów i teraz myślą. że są od nich większe. Czy rzeczywiście jako rasa dziczejemy? Stajemy się jedynie powielaczami tego co już było i nie potrafimy samodzielnie tworzyć niczego? Nie wiem. Słuchając muzyki moich pociech dochodzę czasem do takiego wniosku. Tak popularne obecnie remiksy, to po prostu beat nałożony na melodię z lat osiemdziesiątych czy sześćdziesiątych i jakieś dodatkowe wstawki mruczane w slangu, którego poza afroamerykaninem, nikt nie jest w stanie zrozumieć. Przyznaję, że czasem brzmi to nieźle, chociaż nie jestem fascynatem tego typu muzyki.
No ale nie od dziś tak było, że dzieci korzystając z osiągnięć rodziców, czy dziadków wybijały się i zyskiwały poklask i sławę. Przy okazji opowiadań znajomych o tym jak tam było w Egipcie, słuchałem peanów na temat tego, jakie wrażenie robi piramida Cheopsa czy Sfinks i zapytałem czy byli też w Dahshur, żeby zobaczyć pierwszą piramidę jaką zbudowano w Egipcie. A to ta w Gizie nie była pierwsza? - pechowo zapytał kolega. Pechowo, bo akurat wsiadł na mojego małego konika a ja zacząłem na nim z przejęciem galopować, aż mi się przypomniało, że to akurat nie o moich wakacjach rozmawiamy. Mając więc odrobinę taktu (chociaż pewnie niektórzy stwierdzą, że akurat w tym nie jestem najmocniejszy), wlepiłem oczy w kubek z kawą i zająłem się swoimi myślami.


A myślałem o tym biedaku, z odrobiną manii wielkości, Sneferu. Z tą odrobiną, to może nieco eufemizuję. Facet miał ego jak stąd do Kairu. Zamarzyło mu się mieć najfajniejszy nagrobek na świecie, a tak się składało, że miał na to, prócz ochoty zarówno środki jak i okazję. Ostatecznie był założycielem czwartej dynastii faraonów Egiptu. On, czyli Pan Mądrości (o ile dobrze pamiętam tłumaczenie słowa maat) Horusa, Złoty Sokół Horusa, Ten Który Czyni Doskonałym, jak w wolnym dość tłumaczeniu brzmiały niektóre z jego imion, w skrócie Sneferu czy też Snefru, wybudował sobie grobowiec piramidę w Dashur, ale zanim zbudowano mu ten doskonale kształtny pomniczek, jak wyczytałem w tym artykule http://news.discovery.com/history/pharaoh-sneferu-120724.html , z uporem maniaka ćwiczył sobie na swoim własnym piramidowym poletku doświadczalnym o powierzchni około bagatela 420 hektarów, nie wspominając o projektach, które porzucił  jako poronione pomysły, nie spełniające królewskich norm, jak piramida w Meidum, czy znajdująca się także w Dahshur Łamana Piramida, która za czasów świetności musiała błyszczeć z daleka białym kamieniem licowym, ku chwale budowniczego, bo zwano ją "Tą która błyszczy na południu". Nie była jednak dość dobra. Dopiero Czerwona Piramida spełniła jego wymagania i łaskawie dał się niej pochować. Właściwie we wszystkim przewyższał zapał budowlany swoich następców - zarówno w pomysłowości, uporze, jak i ilości - wszystkie jego piramidy (w sumie cztery sztuki) ważą około 9 milionów ton, co było nie było, przewyższa osiągnięcia jego synka Chu-fu czyli naszego poczciwego Cheopsa (taka ksywka grecka) No, ale kto tam by po 4,5 tysiąca lat pamiętał. Wiemy, że jak piramidy to Cheops i tyle. Sic transit gloria mundi! Niech więc tam sobie spoczywa biedaczyna w spokoju, w jakichkolwiek tam chciał zaświatach. A mi czas wrócić do naszej rzeczywistości z nadzieją, że moje potomstwo prześcignie znacznie moje osiągnięcia i popijając sobie piwko z Abrahamem, będę mógł dumnie się tym chwalić. A niech tam! Jestem mniej wymagający od Sneferu. No i właśnie znowu zagalopowałem się nieco z moim konikiem. A miałem pracować nad poważnymi rzeczami. :)