piątek, 31 sierpnia 2012

Amber Gold vs III RP

Wszyscy trąbią o Amber Gold i Marcinie P. Afera zatacza coraz większe kręgi i nie byłoby w tym nic zdrożnego gdyby nie coraz więcej szczegółów coraz bardziej kompromitujących nasze władze. Mówi się więc o sprawie w kontekście nepotyzmu, korupcji, zdrady narodowej i innych temu podobnych wielkich słów. Oczywiście premier deklaruje że wszystko zostanie wyjaśnione i to do końca. Ależ oczywiście. Nie może przecież być inaczej.
Nie jestem zwolennikiem odpowiedzialności dzieci za grzechy ojców i odwrotnie ojców za grzechy synów, ale będąc na pewnym szczeblu politycznej i faktycznej władzy w państwie demokratycznym i w dodatku jeszcze mającym aspiracje do bycia "państwem prawa", nieuniknione jest ponoszenie odpowiedzialności za wybryki latorośli, będących jak same wyznają "debilami".
Swoją drogą wynikałoby z tego że młodzież mamy coraz głupszą. Wyznaje publicznie, że jest "debilem" i tak mu się tam jakoś nie poukładało w głowie. A że pracował dla linii OLT używając nazwiska Józef Bąk - ot takie tam przeoczenie.
Przyznaję, że prowadzę dość dużo korespondencji służbowej i nie przyszło mi wcześniej do głowy, że nie muszę się podpisywać jako ja. Zawsze mogę wysłać maila do mojego prezesa jako Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, lub swojemu dyrektorowi wysłać dane zarządcze jako Darth Vader. Tyle, że to niekulturalnie by było i prawdopodobnie wyleciałbym na zbity pysk za takie dowcipy. Co innego gdybym wysyłał dane poufne do konkurencji - wtedy jak najbardziej  - w życiu nie przedstawiałbym się jako ja. A więc może niekoniecznie debil - skoro wie dobrze, że łamiąc prawo, nie należy podpisywać się swoim nazwiskiem. Po prostu niedouczony idiota  - powinien wiedzieć, że wysyłanie ich z domu lub pracy jest niebezpieczne. Namierzenie ich pochodzenia jest równie łatwe dla średniej nawet klasy specjalisty jak wypicie porannej kawy. Poza tym kto zakłada sobie maile na lipne nazwiska? Chyba, że ten ktoś zamierza wysyłać z nich spam, treści pornograficzne lub używać do innych niecnych celów. I nie można tu wcale nie winić tatusia  - nie wyobrażam sobie żebym nie wiedział gdzie pracuje moje dziecko i co robi, żeby zarobić te kilka złotych. Tak jak nie wyobrażam sobie, że nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za wychowanie i czyny moich dzieci. I piszę to z pełną świadomością jako syn i ojciec. To jednak kwestia pewnych postaw i dobrego wychowania jakie wynosi się z domu. Pomińmy jednak panów "Bąków" - obu i starszego, który teraz będzie musiał się tłumaczyć jak i młodszego, który powinien dostać od ojca w tyłek i beknąć za swoje czyny - ot tak aby nauczył się czegoś w życiu oprócz kombinowania na lewo.
Sprawa Amber Gold nie obnaża jedynie kompletnej klapy pedagogicznej premierostwa. Jest znacznie gorzej. Ta afera sprawia że przynajmniej częściowo i pobieżnie szary Kowalski może zobaczyć jak wygląda życie na szczycie naszych władz i w jego okolicy. Nie wierzę, że wymiar sprawiedliwości jest tak nieudolny że nie potrafi "udupić" jakiegoś tam prezesika, który ma więcej wyroków na sobie, niż ja włosów na głowie. Po prostu czasem wygodniej i bardziej intratnie jest nie widzieć pewnych spraw. Chociaż w przypadku sądów, z pewnego skromnego doświadczenia, jestem w stanie uwierzyć zarówno w przepracowanie sędziów jak i w nieudolność niektórych. Bardziej jednak prawdopodobne jest zwykłe kolesiostwo i chciwość w połączeniu z poczuciem bezkarności.
A może to tylko w Gdańsku sprawa wygląda w ten sposób. Bzdura! Tak jest wszędzie. W naszym "państwie prawa" nepotyzm i korupcja są prawie wszechobecne - począwszy od maleńkich spraw takich jak załatwienie szwagrowi roboty w podległej samorządowi instytucji, skończywszy na ogromnych milionowych interesach, robionych na szczeblach ministerialnych - ot przetarg na miliony pln-ów się ustawi pod znajomego, albo sprzeda coś za bezcen z państwowego jakiemuś "słupowi", który potem przekaże to rodzinie.
Owellowska wizja rządów w naszym Państwie staje się jak najbardziej realna - coraz trudniej odróżnić świnię od człowieka i człowieka od świni. Władza jest tak zachwycona sobą, że nie raczy już zwracać uwagi na to że motłoch patrzy, o konsultowaniu się z nim nie mówiąc. A opozycja jak zwykle próbuje wszystko rozwiązywać komisyjnie. Wczoraj, tak gwoli ścisłości odrzucono wniosek o powołanie komisji śledczej w tej sprawie złożony przez PiS. Tylko jaki jest sens powoływania kolejnej komisji? Biorąc pod uwagę ich skuteczność są jedynie świetnym kabaretem dla widzów, o ile mają tyle cierpliwości, żeby wysłuchiwać zażartych dyskusji na dość niskim poziomie merytorycznym a czasem i kulturalnym.
Społeczeństwo zmęczone jest popisami gladiatorów i rykiem wyleniałych lwów. Nawet palenie na stosach chrześcijan nie bawi już nas tak bardzo. Lud nie chce już igrzysk  - chce spokoju i sprawiedliwości takiej samej dla wszystkich. I niestety nie ma szans na jej otrzymanie. Albowiem "takie będą  Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie". Którą to myśl Jana Zamoyskiego chciałbym niniejszym zadedykować rodzinie Bąków z Gdańska.