wtorek, 10 kwietnia 2012

When zombies attack!

W USA wzrasta sprzedaż broni. Czemu się nie dziwię wcale koniunkturę napędza strach przed zombie. Szczególnym powodzeniem cieszy się specjalna amunicja skonstruowana po to żeby tych wstrętnych umarlaków posyłać do piekła, czy gdzie tam powinni się znaleźć. Tego typu środki bezpieczeństwa powinniśmy zastosować i u nas. Ja przynajmniej jestem jak najbardziej za!
Dla mniej obznajomionych z voo doo i horrorami klasy C zacytuję za wikipedią:

Zombie (żywy trupumarlak) – fikcyjna nieumarła istota popularna szczególnie w horrorach. Słowo zombie pochodzi prawdopodobnie od afrykańskiego zumbi (fetysz w języku kikongo) lub od nzambi (bóg w języku kimbundu), w Polsceprzejęte zostało ono z języka angielskiego; spotkać można się także ze spolszczoną formą zombi. Termin ten rozpowszechnił William Seabrook pod koniec lat 20. XX wieku w swojej książce The Magic Island.


Że napisali fikcyjna? O partii Palikota też tak pisali a teraz proszę! Co prawda faktycznie nie stwierdzono chwilowo zbytniego nasilenia populacji zombie w naszym kraju Mimo to należy podejść do tematu bardzo serio. 
Ostatecznie wystarczy się rozejrzeć z uwagą po mijających nas indywiduach. Szczególnie polecam ranki kiedy nie wszystkie zombie zdążą się ukryć bezpiecznie w chłodnych i ciemnych biurach, opuszczonych domostwach, blokach, bunkrach, rodowych grobowcach (chociaż to ostatnie to chyba zajmują wampiry). Podkrążone oczy, wzrok nieobecny, ziemista cera, u osobników płci żeńskiej pokryta dla kamuflażu makijażem  - zbyt grubą warstwą kładzionym. Spowolnione i mechaniczne ruchy, nieodprasowane i wymięte ogólnie szaty, dobywający się z całej postaci, fetor rozkładu, maskowany skrzętnie przez perfumy Diora czy Bossa. Ha! Przypomina Wam to coś? No właśnie. Cały świat się zbroi i szykuje na inwazję a tylko nas rząd D.T. utrzymuje w niewiedzy. Szczególnie bezczelne stają się te kreatury po przerwach weekendowych lub świątecznych, a im dłuższa przerwa tym więcej ich wyłazi. 




Dzisiaj widziałem na własne oczy policjantów dzielnie starających się nieumarłych wyłowić z tłumu kierowców stali na jednym ze skrzyżowań i podejrzanych kontrolowali jakimś urządzeniem każąc im dmuchać (wiadomo zombie płuca ma przegniłe, to dmuchać nie może) w ustrojstwo, a wyłowionych w ten sposób zombie od razu zatrzymywali na poboczu. 
W internecie na szczęście można znaleźć wszystko począwszy od map i poradników przetrwania ataku nieumarłych, po oferty zakupu broni wszelakiej tałatajstwo to usuwającej w sposób trwały i skuteczny.. Powstają nawet opracowania naukowe na wypadek takiegoż ataku. I tu dla zrozpaczonych ową wizją rodaków znających język angielski, polecam WHEN ZOMBIES ATTACK!: MATHEMATICAL MODELLING OF AN OUTBREAK OF ZOMBIE INFECTION opracowany przez uczonych bodajże z Kanady czy USA. Zamiast zajmować się narzekaniem na nasz rząd i polityków oraz kryzys finansowy w całej UE, zbrójmy się aby nie skończyć jako pokarm zombiaków (chyba z tego co pamiętam zombie żywią się mięsem żywych a dla odmiany ghule wolą ludzkie truchła, ale pewny nie jestem). Twórcy wymienionej wyżej analizy twierdzą, że musimy reagować zdecydowanie, szybko i skutecznie aby pladze nieumarłych przeciwstawić się i nie dopuścić do zagłady naszej cywilizacji. Tą szczytną myślą ogarnięty w te pędy (już po pracy) udaję się do sklepu kupić zapasy konserw na wypadek oblężenia oraz broń sieczną, palną oraz jaka tylko mi wpadnie w łapy. Co i Wam radzę.