czwartek, 18 października 2012

Dach z amelinium - to się k.. nie zamknie!

Całe szczęście, że wczoraj nasza reprezentacja przynajmniej zremisowała z Anglią. Inaczej blamaż byłby kompletny, chociaż i tak wstyd było i tyle. Przy okazji widać jak bardzo szanuje się kasę z budżetu i jak niefrasobliwy w dobie kryzysu nasza władza ma stosunek do cięć wydatkowych. Stadion na który poszły miliardy z naszych podatków - cyngiel nówka, prawie nie śmigany  - jak się okazuje jest kolejnym niewypałem. Wystarczy odrobina deszczu - jakoś nie mogę uwierzyć zapewnieniom organizatorów o tym, że akurat w tym miejscu było oberwanie chmury, chociaż w pozostałej części stolicy ledwie zwykły jesienny deszcz - a na murawie wody po kostki.


A najlepszym kabaretem były zapewnienia po pierwsze NCS, że dach się nie zamyka jak zacznie padać - bo tak jest w instrukcji obsługi, potem PZPN, że to wina NCS a nawet przedstawiciela FIFA, który zabronił, potem tegoż ostatniego, że to organizatorzy niefrasobliwie podeszli do sprawy a na końcu architekta projektującego dach - że jak najbardziej się zamyka nawet w czasie deszczu, bo właściwie po cholerę miałby istnieć dach na stadionie jeśli nie właśnie na takie wypadki. Żenada. Kompletna. Łącznie z komentarzami prowadzących program i gwiazdy naszej piłki (lekko przybladłej), która dołączyła do studia w stanie wyraźnej nieświeżości. Który to stan rozumiem jak najbardziej, nie da się takiej hańby znosić kompletnie na trzeźwo.
W sumie sytuacja komiczna, gdyby nie to że wystawia opinię o Polsce jako byłej postkomunistycznej republiki, wymachującej flagą i szabelką ale nie będącej w stanie zorganizować nawet durnego meczu. I niestety nikt nie będzie pamiętał "sukcesów" organizacji Mistrzostw Europy. Zresztą nasze kompleksy i nieudolność władających nami polityków   - i nie mam na myśli jedynie obecnie miłościwie nam panujących PO-lityków, ale również opozycję z prawa i z lewa - wychodzą na każdym kroku. Autostrady, Amber Goldy, stadiony, umierające szpitale, Warszawskie metro i jeszcze długo by wyliczać. A oczywiście odpowiedzią na wszystkie kłopoty są propozycje dymisji, wota nieufności lub zaufania (zależnie kto składa) i nieśmiertelne komisje sejmowe, za które posłowie dostają do swoich apanaży dodatkową kasę  - no występy w kabarecie też są dochodowe. Ciekawe jak długo jeszcze wytrzymamy zanim społeczeństwo w końcu nie puknie się w łeb i nie powie dość.
A reprezentacji dziękuję... jak na ich poziom byli wczoraj więcej niż ok. Przynajmniej im się odrobinę chciało.