poniedziałek, 8 października 2012

Jak plotka potrafi zdominować rzeczywistość

Lubimy plotkować. To prawda. I proszę nie krzywić się że my to oczywiście brzydzimy się plotkami i nigdy przenigdy byśmy nie puszczali w obieg takich wieści. Bzdura. Wystarczy spojrzeć na tabloidy w których "wiadomości" pochodzą często z "zaufanych i dobrze poinformowanych źródeł". Ot ktoś coś powie i słowo wyleci wróblem a wraca bykiem i to z poważną nadwagą. Paparazzi i dziennikarze szukają sensacji, a przecież niecodziennie zdarza się jakaś katastrofa, morderstwo czy tam jakiś malowniczy kataklizm. Więc czasem nieco trzeba nagiąć rzeczywistość i jeśli nie ma newsa - zrobić go samemu. Że to nieładnie? Business is business. Ale ostatecznie nie tylko w mediach plotka potrafi kształtować rzeczywistość. Wystarczy popatrzeć na babcie - emerytki siedzące na osiedlowych ławeczkach, czy mamusie na placu zabaw, jednym okiem monitorujące pociechy taplające się w piasku i jednocześnie słuchające i powtarzające najnowsze wydarzenia z życia osiedla, szkoły czy przedszkola. Wbrew stereotypom również faceci są okropnymi plotkarzami i przewyższają chyba najbardziej karykaturalne przedstawienie plotkary.


Ale czemu o tym piszę? Wydarzenie z życia korporacji, którego byłem autorem:
W zeszłym tygodniu nasz kolega M (jak ten szef MI6 z Bonda!) wybrał się do Stolicy w sprawach służbowych. Podczas jego nieobecności zawitał do naszego biura jeden z zastępców dyrektora, szukając go w ważnej i oczywiście  nie cierpiącej zwłoki sprawie. A ponieważ jak to bywa ze mną akurat siedziałem po uszy w jakichś sprawach w komputerze i byłem w zupełnie innym wymiarze, poinformowałem pana dyrektora, że akurat M jest dziś w Warszawie w siedzibie Prezesa Rady Ministrów, albowiem dostał propozycję objęcia teki w ministerstwie cyfryzacji. I cóż dalej? Już następnego dnia M był pytany przez wszystkich zastępców, kilku pracowników i jednego dyrektora, czy naprawdę się zdecydował na pracę w ministerstwie, dostał również gratulacje. A po niecałym tygodniu zadzwonił nasz znajomy z Katowic, pytając jak tam poszła rozmowa z premierem. W dodatku trzy czwarte tych wypowiedzi było zupełnie serio. Obłęd! Nieprawdaż? I w tym wypadku przyznaję, że dość zabawny. Plotka jak hydra po jakimś czasie zaczyna żyć własnym życiem i rozprzestrzeniać się szybciej niż ebola.
Może więc warto zbadać to arcyciekawe zjawisko w naszej firmie z i zobaczyć w jakim czasie rozchodzą się "wiadomości". Przyjmując metodę z "The Big Bang Theory" należy więc przygotować dwie plotki - właściwą np. "Jestem gejem i spotykam się z ... " oraz drugą kontrolną: np. "A poza tym zakładam akwarium" - i obserwować ich rozprzestrzenianie się w społeczności. Żeby w dodatku jeszcze zintensyfikować przekaz koniecznie trzeba dodać, że "tylko proszę, nie mów nikomu!", co gwarantuje najpewniejsze i najszybsze przekazanie wiadomości dalej.