czwartek, 24 stycznia 2013

Dziękuję i jestem do głębi wzruszony.

Pisanie bloga jest w pewnym sensie ekshibicjonizmem psychicznym i duchowym. Czasami więc dzielę się tu swoimi niezbyt mądrymi przemyśleniami lub po prostu przelewam na klawiaturę część frustracji życiem codziennym w rzeczywistości tyleż dziwnej, co śmiesznej jaka roztacza się za oknem mojego biura, domu czy samochodu . Słuchałem też nieco niepokojących uwag na temat kryzysu wieku średniego i takich tam, które przechodzę właśnie w taki sposób. Niewiele sobie z tego zresztą robiąc.
Przyznaję również, że zdaję sobie sprawę z niedoskonałości warsztatu, czasami rzeczywiście teksty są pisane w ciągu dwóch minut na kolanie i bez zastanowienia. Oczywiście są pewnie nawet zasady pisania blogów, które olewam notorycznie i których nawet nie czytałem i prawdopodobnie nigdy nie przeczytam. Kiedy zakładałem tego bloga nie spodziewałem się, że ktokolwiek tu będzie zaglądał, nie mówiąc o tym żeby czytał moje grafomaństwo.
A więc tym milej mi, że po roku licznik wyświetleń wskazuje na 5 000 odsłon. Jestem tym bardzo przyjemnie zaskoczony. Nie promuję tego co robię, i zawczasu wyłączyłem w liczniku liczenie moich własnych wejść żeby nie napychać mojego i tak już dość sporego ego. I do licha mimo to jestem odrobinę z siebie dumny. Nie na tyle, żeby zacząć pisać  powieści, ale przynajmniej na tyle, żeby mieć nadzieję, że dostarczyłem odrobinę rozrywki przynajmniej kilku odwiedzającym.
Biorąc pod uwagę powyższe, chciałbym po prostu podziękować moim czytelnikom. Jakkolwiek brzmi to dla mnie dalej niewiarygodnie, że takowi istnieją. Serio.. dzięki!