środa, 2 stycznia 2013

Planespotting in Lublin

Ponieważ pomysł wydaje mi się kuszący, a Łukasz całkiem ładne fotki zrobił, już zacieramy łapki i czyścimy szkiełka, żeby się wybrać, jak się trochę ociepli, w to samo miejsce ze stołkami, kanapkami, termosami, drabinami i naszymi aparacikami oraz nacykać tyle fotek, ile nam się uda. A chwilowo zdobycz Łukasza z dnia poprzedniego, czyli "pechowy" Ryanair, co to trzy razy kołował, zanim się zdecydował :) Fáilte romhat isteach! :)