wtorek, 27 marca 2012

CIA - ły ten zgiełk

A więc mamy znowu odgrzewaną aferę. Pomimo dalszych perturbacji koalicyjnych na temat reformy emerytalnej (która to już?), "sprawy Madzi" na której największy kapitał medialny zbija p.Rutkowski znany wcześniej jako Detektyw, horrendalnych cen beznzyny (w Bździszewie już brakuje dwóch groszy do 6 PLN), dziś zajmujemy się z rana więzieniami CIA, które za tajnym i cichym zezwoleniem władz, zorganizowano sobie w naszym kraju. Bo wiadomo w US of A prasa dowiedziałaby się szybciej i byłaby wpadka jak po wycieku filmików z GITMO. A tego przecież żaden wywiad nie zniesie. Co innego w jakiejś tam Polsce. Ostatecznie większość amerykańskich wyborców nawet nie ma bladego pojęcia gdzie leży to coś. (A w ogóle to miasto to w jakim stanie jest? No papież jakiś był chyba z Polski i ten taki wąsaty.) Tak więc nasz rząd w ferworze bycia docenianym przez Wielkiego Sojusznika zgadza się na wszystko. Łącznie z łamaniem praw człowieka i konwencji dotyczących traktowania jeńców wojennych. Ale co tam, grunt że otrzymamy od CIA potem F16, nowoczesne korwety ( średnio się nadające ale duże i takie reprezentacyjne), tarczę antyrakietową oraz uznanie Wielkiego Brata. A co tam, że tak jakby było to zrezygnowanie z suwerenności nad częścią  terytorium RP. Bo CIA więzienia co prawda prowadziła na naszym terytorium, ale w żadnym zakresie nie podlegały one naszej władzy czy kontroli. I mogła sobie robić i robiła co chciała.
A tymczasem czasy się zmieniają. Zmieniają się też prezydenci i jak widać mr. Obama ma w nosie ustalenia z polaczkami i prywatnie jest gotowy układać się z Putinem, byle ten dał mu "odrobinę przestrzeni" co przed wyborami i z nadzieją na reelekcję, ważniejsze jest od układów i układzików z jakąś tam środkowoeuropejską republiczką, która w razie czego i tak przypadnie Rosji przy podziale łupów. Niestety nasi politycy zapominają, że w polityce zasady gry nie są oparte na fair play a na uzyskaniu największych korzyści dla siebie jak najmniejszym nakładem sił. Niestety prasa i dziennikarze wszędzie wejdą i cała operacja się rypła. A teraz Siemiątkowski ma odpowiadać przed sądem za przekroczenie uprawnień i naruszenie prawa międzynarodowego. Ktoś widać musi być rzucony lwom. Chociaż prawdopodobnie będą to i tak bardzo łagodne i miłe kotki.
A nasz obraz w opinii świata znowu wypadł blado. Chociaż jak znam życie, niedługo jakiś bardziej przedsiębiorczy rodak stwierdzi, że można by to wykorzystać marketingowo i zaproponuje atrakcję turystyczną w rodzaju spędzenia nocy w więzieniu CIA w której główną atrakcją będzie nocne przesłuchanie, połączone z wymyślnymi torturami. Dla mnie może nie, ale założę się że dla zwolenników nieco bardziej perwersyjnych zabaw, oferta ta nie byłaby pozbawiona pewnego uroku.