wtorek, 20 marca 2012

Dni ktorych nie znamy

No to pierwszy dzień wiosny mam z głowy. Może to i lepiej. Te dwa dni miały być pracowite i bardzo owocne a tymczasem cały mój wysiłek skupił się na dwóch sprawach służbowych z których jedna okazała się głupsza od drugiej. Jak to zwykle bywa w korporacjach. Lepiej byłoby zapomnieć te dwa dni albo je przespać. Chociaż pachnie już wiosną to jeszcze zimno. Za to załatwiłem sobie parking dla roweru w naszym biurowcu.
I teraz z kieliszkiem wiśniówki w łapce słucham sobie Marka Grechuty i przyznaję rację ... ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy.
I w pamięci wygrzebuję dawno zapomniany koncert, kiedy siedziałem z wypiekami na policzkach w piątym rzędzie obok Dziewczyny podobnej do róży :), był to wieczór rozmarzony i nadzieje płonne. No i zaśpiewała mi potem - nie dokazuj, miły, nie dokazuj, ale pamiętam, że pan Marek śpiewał wtedy tak, że chciało się słuchać i chyba od tamtej pory lubię czasem wracać do poezji w jego wykonaniu.