piątek, 2 marca 2012

Z Chuck'iem żartów nie ma!


We wtorek, czy tam poniedziałek dowiedzieliśmy się oficjalnie tego co i tak już wszyscy wiedzieli od kilku miesięcy i o czym wszystkie wróble ćwierkały od roku. Santander kupuje nas z dobrodziejstwem inwentarza. I ma zamiar połączyć BZWBK i KB w jeden wielki twór. Trwają przygotowania, badania i takie tam inne analizy. Nie wiadomo jeszcze jak będzie ze zmianą marki i barw klubowych (rebranding - ulubione słowo w artykułach prasowych) ale twór ten miałby być trzecim co do wielkości bankiem w Polsce. I wszyscy są zadowoleni. KBC, bo pozbyło się banku którego zyskami udało im się uratować padającą centralę, Santander, który może przejąć prawie 10% rynku bankowego w Polsce i BZ WBK, któremu wzrośnie płynność a ratingi pójdą odrobinką w górę. Jeszcze tylko KNF musi wyrazić zgodę na cały ten zgiełk, a słychać, że mają zamiar postawić ostre warunki dla tej transakcji.
A co właściwie to oznacza? No cóż, dla klientów banku i szarego Kowalskiego niewiele się zmieni. Może tylko będą musieli przyzwyczaić się do nowych kolorków na wyciągach z banku i reklam w TV. A dla pracowników? A cholera go wie. Chociaż musi być zabawnie. Same prezesy przyjeżdżają do Bździszewa, uspokajając nas i łagodząc "szok" wśród przerażonych i zagubionych pracowników. Do tej pory jakoś omijano nas szczęśliwie w trakcie wizyt duszpasterskich po całym kraju, a tu proszę - całe dwa dni konstruktywnego słuchania "dołów" i pochylania się nad ich narzekaniem. Czyżby zarząd zaczął obawiać się o własne posady? Do tej pory jakoś nikt nie przejmował się naszym zdaniem za bardzo. A tu niespodzianka - wszyscy doceniają naszą fachową wiedzę i profesjonalne zaangażowanie . Widać będzie więcej pracy i więcej obowiązków a mniej kasy. Nihil novi sub sole.
Poza tym po stronie BZ WBK jest Chuck Norris a ten z bocianami panów Manna i Materny poradzi sobie z półobrotu. Ja się nie boję za bardzo, bo mam zdjęcie z Chuck'iem i piłem z nim browar jak równy z równym. Natomiast ze zdziwieniem zauważam, że jakoś nie widać paniki również wśród moich kolegów. Chuck'a się nie boją. Raczej spokojne zniechęcenie i ogólny spadek morale. Ale czemu tu się dziwić? Od lat  sprzedają i kupują nas, non stop kolor i nie zmieniając biurka zmieniłem pracodawcę już chyba z 5 razy. Więc to kwestia przyzwyczajenia. Szkoda tylko że większość z nas pomimo zapewnień wyląduje na "zielonej trawce". I tyle. Chyba za starzy jesteśmy na wiarę w obietnice, że nowy bank weźmie to co najlepsze. Biorąc pod uwagę stosunek wymiany akcji ~ 7 (BZ WBK) do 100 (KB), widać że lepsze to BZ WBK. Żal też trochę, że tyle pracy, naszych pomysłów i zaangażowania poszło na marne, a tylu naprawdę dobrych specjalistów zostanie przejętych przez inne firmy. Chociaż akurat to może i dobrze.