wtorek, 20 marca 2012

Plaga ekshumacyjna

Mam nowe zboczenie. Śledzę sobie wiadomości. Przyznaję, że czytniki internetowe i twitter są w tym dość pomocne. I opadają mnie czarne myśli. Tak grobowy nastrój nie licuje z wiosną, która dzisiaj o 6:14 nam zawitała astronomicznie. Odrobinę zapachniało wiosennym ciepłem i przyjemnie można było kości wygrzać w ostatni weekend. Wiosna!
Wszystko spod ziemi zaczyna wyłazić. Dosłownie. Chociaż przyznaję, że to makabryczne skojarzenie. Prokuratorzy orzekli. że na wiosnę trzeba przesadzać i zajęli się ekshumacjami. Masowo. Ma to podobno związek z koniecznością wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. I nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby w końcu pomogło to zamknąć śledztwo, skończyć z wątpliwościami i dać odpowiedzi na wszelkie pytania i spiskowe teorie (te niespiskowe też).  
W tym wypadku nie rozumiem jednak zupełnie jakimi tajnymi, czy jawnymi przesłankami kieruje się prokurator, który wbrew woli rodziny, ekshumuje kolejne ofiary tej tragedii, tylko po to, żeby po prześwietleniu ich tomografem, rentgenem, ultrafioletem, zapakować ponownie do trumny i urządzić kolejny pochówek. Paranoja. 
Oglądam czasem CSI czy Kości i wiem, że nauka może cuda szczególnie w Hollywood. Ale obawiam się, że cokolwiek znajdą nasi rodzimi czy też wypożyczeni na tą okazję z całego świata śledczy, nie pomoże w wyjaśnieniu wątpliwości, a stanowić będzie wyłącznie jeszcze jeden dowód tego, jak wiele dzieje się w śledztwie i jak bardzo prokuratorzy są potrzebni.  Trochę to niefajne, że muszą udowadniać w ten dość specyficzny sposób, że cokolwiek robią. Jeśli tak jest rzeczywiście, to wybrali sobie naprawdę fatalny sposób. 
Po pierwsze wszelkie badania powinny być przeprowadzone bezpośrednio po katastrofie - zakładam się, że gdyby tylko nasze MSZ wystąpiło z dość stanowczym żądaniem, Rosjanie nie mieliby dużego wyboru w obliczu opinii światowej. 
Po drugie moim skromnym zdaniem, pomimo starań prokuratorów silących się na bezstronność i niezależność, są zmuszeni lawirować pomiędzy Scyllą politycznych zależności a Charybdą opinii publicznej, która nie zawsze daje się nabierać na tanie sztuczki rodem z seriali kryminalnych. Ciekawe na jak długo jeszcze starczy im sił zanim w końcu zatoną w odmętach tego wiru. Ja z radością usłyszałbym w końcu jakieś odpowiedzi zamiast nowych pytań. 
Po trzecie w końcu, tragedia osobista rodzin i bliskich ofiar katastrofy ciągle jest rozgrzebywana w mało delikatny, jeśli nie powiedzieć chamski sposób i używana w takim celu jakim akurat komu wygodnie. Ciekawe do jakich jeszcze musi dojść zdarzeń, żeby ktoś zaczął się zastanawiać nad żywymi, dając święty spokój zmarłym .